Po chwili przemyślenia, łamiąc zakaz zawracania, na żółtym świetle jednego z kilkunastu skrzyżowań krajowej drogi śmierci postanowiłem dać luzakowi szansę.
Na pytanie dokąd jedziesz odpowiedziałem... Byle przed siebie! Zaryzykował. Zaryzykowałem.
A przede mną ostatnie 24 godziny na rzecz pewnej brytyjsko-irlandzkiej grupy kapitałowej. Potem spierdalam na upragniony i (będę się upierał) zasłużony urlop.
Motyw przewodni nadchodzących dni... Szukając pasji ;)
enjoy i niech moc oraz potęga Putina będą z Wami!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz