"I wtedy przyszedł maj..." Kiedyś, kilka dobrych lat temu maj był moim ulubionym miesiącem. Pamiętam (pamiętacie?), że to właśnie wtedy tworzyły się moje nowe męsko-męskie relacje albo w burzliwy sposób dobiegały do końca swej żywotności. Bez względu na to czy było 'in plus' czy 'in minus' działo się dużo zwariowanych rzeczy. Dziś maj to miesiąc, w którym alergia na pyłki wszelakie daje o sobie znać mocniej niż kiedykolwiek indziej. Wreszcie maj dziś to już tylko kolejny miesiąc nowego roku.
Wszystko zależy od tego jak się ustawimy w otoczeniu, jakie interakcje z nim mamy. To jest praca od podstaw, której efekty możemy konsumować po paru latach, to też niewielkie zmiany w życiu, które wpływają na dalszy bieg i to jakim torem jedziemy zmieniają nasze położenie. Czasami wydawało by się, przełożenie nieistotnej zwrotnicy kieruje nas na inny tor, którym kiedyś tam dojeżdżamy do zupełnie innego punktu, ale tracimy też kierunek, do którego zmierzaliśmy wcześniej. Splot drobnych i ważnych okoliczności doprowadza nas do pkt., w którym jesteśmy teraz. Wszak zawsze można jeszcze wajchę przełożyć i skierować się na inny tor. Więc nie zawsze musi być "smutna".
To dziś trzeźwiej, a jutro pobudka z samego rana :) Szkoda marnować dzień na spanie :-P Szkoda zaprzepaszczać takie piękne chwile, a niewątpliwie jest ich wiele :)
może zarazisz mnie odrobiną optymizmu? ;) praca wykańcza mnie tak, że po jej zakończeniu nie mam na nic innego ochoty jak tylko dłuuuuuugi sen, po którym ponownie praca. i tak błędne koło się zamyka.
Wszystko zależy od tego jak się ustawimy w otoczeniu, jakie interakcje z nim mamy. To jest praca od podstaw, której efekty możemy konsumować po paru latach, to też niewielkie zmiany w życiu, które wpływają na dalszy bieg i to jakim torem jedziemy zmieniają nasze położenie. Czasami wydawało by się, przełożenie nieistotnej zwrotnicy kieruje nas na inny tor, którym kiedyś tam dojeżdżamy do zupełnie innego punktu, ale tracimy też kierunek, do którego zmierzaliśmy wcześniej. Splot drobnych i ważnych okoliczności doprowadza nas do pkt., w którym jesteśmy teraz. Wszak zawsze można jeszcze wajchę przełożyć i skierować się na inny tor. Więc nie zawsze musi być "smutna".
OdpowiedzUsuńa kiedy wajcha się spierdoli i nie potrafisz jej naprawić? to co wtedy? właśnie w takim położeniu jestem.
UsuńCo to taki pesymizm u Ciebie? Może trzeba się obudzić na nowo w tym maju?
OdpowiedzUsuńobudź mnie zatem... ale proszę niech to będzie po 15tej ;) jestem pijany. wcześniej nie wstanę ;)
UsuńTo dziś trzeźwiej, a jutro pobudka z samego rana :) Szkoda marnować dzień na spanie :-P Szkoda zaprzepaszczać takie piękne chwile, a niewątpliwie jest ich wiele :)
Usuńmoże zarazisz mnie odrobiną optymizmu? ;) praca wykańcza mnie tak, że po jej zakończeniu nie mam na nic innego ochoty jak tylko dłuuuuuugi sen, po którym ponownie praca. i tak błędne koło się zamyka.
Usuń