4 maj 2019

Poppers

Nigdy nie używałem i raczej nie będę. Wczorajszy, spotkany na spontanie, używał. Ale o tym za chwilę. W ogóle wczorajsza noc była jakaś dziwna, jakby nie moja, jakby decyzje, które zapadały były podejmowane bez mojej zgody, gdzieś obok poza mną, a przecież byłem trzeźwy, bardzo świadomy swojej sytuacji i tego, do czego za chwilę dojdzie.
Nie wiem jednak czy słowo spontan jest właściwym bo z owym, bykiem - dosłownie, pisałem już od kilkunastu miesięcy, ale zawsze tylko na pisaniu się kończyło, bo niby na czym miałoby się skończyć skoro dobrze wiedziałem, że szuka na chwilę, a ja zdecydowanie na dłużej. Mimo to drażniłem się z nim, trochę go prowokowałem i na odwrót, ale to wszystko. Do wczoraj!

Jedna wiadomość, krótka odpowiedź, 15 minut oczekiwania, ustronna miejscówka, wspomniany poppers i... Był mój!

I niby cieleśnie czuję się spełniony, to z drugiej strony mam moralnego kaca. Przecież to nie ja, przecież nie spotykam się w takim celu. W końcu to ja nazywam takie zachowania kurestwem na pełnej mówiąc o tym wszem i wobec... Kurwa mać !!!

PS. Dokładnie 6 lat temu, 3 maja 2013 r. ten sam tytuł posta. To nie dzieje się przypadkiem?! 



#enjoy

2 komentarze:

  1. ale kolega z Ciebie, rurę przepchać na popku to tak, a ze mną na herbatkę to już nie :o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ej to niesprawiedliwe! przecież wiesz, że chciałem :(

      Usuń