19 sie 2020

Perseidy

Wybaczcie ciszę dłuższą niż zwykle, ale działo się dużo za dużo przez co czasu na blogowanie było jakby mniej... A to musiałem wybrać zaległy urlop, w międzyczasie zmieniłem pracę, przeżyłem ciekawą noc spadających gwiazd z pewnym młodzieńcem oraz dzisiejszy tzn. wczorajszy, wyuzdany sex z Adrianem na zażegnanie sporów. Swoją drogą to naprawdę działa! Dobre jebanie na pojednanie. 

Ale po kolei!
Otóż wcale nie zamierzałem szukać pracy po ustaniu stosunku do byłej już pracy, ba w planach miałem czteromiesięczne wakacje życia, ale kumpela była w potrzebie, i od jednej do drugiej rozmowy wyszło na to, że jestem zatrudniony. Owe wyzwanie traktuję raczej jako przygodę niemniej warto pomagać! 

Tak się składa, że będąc w nowej pracy poznał mnie taki jeden jegomość, z którym pisałem kilka razy, dawno temu, na fellow. Odezwał się informując mnie, że chyba mam klona. Od słów do czynów i tak oto wylądowaliśmy nocą na polanie obserwując spadające gwiazdy, w ramach nocy spadających gwiazd, bo kiedy jak nie w sierpniu! Ach ten głos, i miłość do zwierząt. Serio, gówniarz ma gadane bardziej niż ja co... Przeraża i cieszy jednocześnie. Wreszcie przestanę słyszeć "skończ tyle pierdolić" ;)
Ale z góry uprzedzam wszystkich zaciekawionych, w tej korelacji chodzi raczej o zwykłą znajomość wszak młody dopiero wchodzi w to środowisko, a jako weterani dobrze wiemy co to oznacza! Masę niezliczonych, udanych bardziej bądź mniej stosunków, wiele utraconych nadziei, czy złudnych chwil uniesienia. Nie zamierzam być częścią tej gejowskiej wariacji. Już nie, choć z chęcią będę służył dobrą radą. 

Wracając natomiast do Adriana... Ech to temat rzeka. Mimo, że już dawno temu straciłem nadzieję na głębszą relację, a on sam też często powtarza, że nie chce związku, i że nasz obecny układ mu odpowiada to... Widujemy się często, kumplujemy, przyjaźnimy... Ale (pierdolone ale!) on wciąż mi się podoba, przez co czasem dajemy upust naszym emocjom, i zabawiamy się (ze) sobą... Jego dupa smakuje podobnie jak dupa mojego ex'a, do tego uwielbiam jego soxy i... Lubię z nim eksperymentować. Począwszy od pissingu (patrz notka poniżej), czy jak to miało miejsce wczoraj, pozwoliłem sobie na to by być zniewolonym bardziej niż kiedykolwiek. I wiecie co? Z nim mi to w ogóle nie przeszkadzało, ba czułem, że to jest to! 

Choć wypieram tę myśl, to... Może faktycznie, taki przyjacielsko-seksualny układ jest idealny, i po co pierdolić go stałą relacją? 

PS Ten, który ostatnio zamieszał (Artur) proponuje wyjazd w góry. Chyba się skuszę. A co, świeżego powietrza nigdy za mało! 




#enjoy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz