Wszyscy kiedyś doszliśmy do przysłowiowej ściany... Po drugiej stronie zazwyczaj nie czeka na nas nic dobrego, ale jeśli przetrwamy owe gorsze momenty to... Ponoć czeka nas lepsze. Dużo lepsze. A tak przy okazji 16,1% inflacji za ostatni, wakacyjny miesiąc. Ale nie panikujcie, prezes Glapiński nadal twierdzi, że jesteśmy potęgą, nie ma żadnego kryzysu, a w/w inflacja spada, albo nie, niemniej jest dobrze, na chuj drążyć temat. Jeśli dodać do tego fakt, że wkrótce będziemy dusić się wszechobecnym smogiem to... Żyć, nie umierać, chociaż w tym przypadku to drugie brzmi bardziej na czasie.
Nadal mi nie przeszło, wciąż mam ochotę zajebać każdego Adriana na świecie, i wciąż dystansuje się od ludzi. Wybaczcie mi, ale tak mam. Obecnie mam wstręt do gejozy. Dla zasady, za to, że nie potrafimy kochać naprawdę, za to, że popęd i seksualność są ważniejsze niż uczucia czy potrzeba bycia. Ot tak po prostu, bez żadnych seksualnych podtekstów.
Więcej grzechów nie pamiętam... I żeby nie było, mam wyjebane na pokutę i Wasze wybaczenie.
szkoda, bo ja już jakąś pokutę bym wymyślił... no ale nie to nie :P
OdpowiedzUsuńjuż ja wiem co Ty chciałeś mi przyszykować :X
UsuńInflacja cen to jedno, ale inflacja relacji międzyludzkich jest jeszcze gorsza, bo nie można jej niczym zrekompensować. Dajesz z siebie więcej, a otrzymujesz jeszcze mniej. Przykra i bolesna sprawa.Tytuł trafiony w punkt. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńtaki już mój los... bolesny i przykry. (chyba) o zgrozo, kwestia przyzwyczajenia ;)
Usuńpozdro mmm