Z bardziej przyziemnych klimatów to chyba trochę olałem Pawła zwanego Ali'm. I to nie tak, że nagle zaczęła przeszkadzać mi jego jednostka chorobowa (co to, to nie), niemniej owy wciąż oczekuje, że to ja pojawię się u niego, zaliczając jakieś plus 120 km w dwie strony. No bo przecież - skoro mu też zależy - to chyba może przyjechać do mnie, a nie tylko w jedną stronę. Wiem, zaraz wyjdzie, że jestem "pustym i uzależnionym od alkoholu księciem", któremu nie chce się jeździć, ale... Jakaś równowaga w przyrodzie musi być! Wkurza mnie to, kiedy druga strona nie wykazuje inicjatywy, a tylko wymaga mojej obecności, na jej warunkach. Chociaż z drugiej strony po co ja się tłumaczę, skoro od początku jasno stawiałem sprawę... "Ciekawych siebie znajomości", bez zbędnych, głębszych (dosłownie i w przenośni) emocji.
PS Na wszystkie maile, wiadomości priv odpiszę jak już się ogarnę po powrocie, z weekendowego trip'u.
PS Na wszystkie maile, wiadomości priv odpiszę jak już się ogarnę po powrocie, z weekendowego trip'u.
#enjoy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz