Nie wiem, co Ty dla mnie sporządziłeś, ale wiem, że to jest prawdziwe na dodatek wiem kim jesteś i zanim nadejdzie dzisiejsza noc chcę robić z Tobą ‘złe rzeczy’... Pozwólcie jednak, że do tego wątku powrócę na samym końcu notki tymczasem czas nadrobić blogowe zaległości wszak aktywne IP niektórych zaglądających jasno wskazują, że pożądacie nowego ;)
Żałoba narodowa wciąż trwała a w sieci już krążyły dowcipy o zmarłym tragicznie Lechu K. Pewnie większość już słyszała o kaczce po smoleńsku i zimnym lechu z krwawą mery na deser. Gdybym był szczególnie oddany wierze w Boga Ojca Wszechmogącego albo chociaż należał do podwórkowych kół różańcowych pewnie zbulwersowałbym się tym faktem a tak uśmiałem się do łez i choć powtórzę człowieka żal, to tygodniowa i wymuszona poniekąd przez media refleksja chyba każdemu dała się we znaki. I niekoniecznie piszę tu o siedmiodniowym dumaniu nad swym życiem i postojem w ramach solidarności międzyludzkiej, której po prostu już nie ma. I proszę mi nie wmawiać, że jest inaczej bo w przeciwnym razie odeśle do swojej pracy żebyście zobaczyli jak wygląda prawdziwa Solidarność przez duże S podczas np. kilkuminutowej kolejki przed kasą. Na pewno nie tak jak tydzień temu przed Pałacem Prezydenckim albo w okolicach krakowskiej krypty. Na szczęście życie powróciło do stanu pewnej normy choć trudno nazwać normalnym fakt (a przynajmniej dla mnie) zastanawiania się prezesa PiS na kandydowanie w wyborach prezydenckich. Obawiam się, że startując Polska okaże litość i zagłosuje a wtedy powtórka, z niekoniecznie miłej rozrywki, murowana.
OK. dość o polityce bo ta męczy, nudzi i gówno wartą jest tym bardziej, że zawsze chodzi o jedno... I nie jest to na pewno dobro Polski.
Zastanawialiście się kiedyś albo przynajmniej próbowali zdefiniować pojęcie zaufania?
Bo ja tak. Po prostu, bez żadnej przyczyny chciałem poznać opinię ludzi na w/w pojęcie. Jedni mówili, że tego nie da się zdefiniować, że to się po prostu czuję, ufamy albo nie – po prostu. Niestety średnio bawiła mnie ta definicja bo kiedy w definicji pojawia się słowo definiowane to czuję jakbym jadł masło maślane. Brnąłem więc dalej pytając głównie damską część załogi czym ów zaufanie dla nich jest. Choć smutną to poniekąd uzasadnioną dla siebie definicję podała moja koleżanka, iż jest to naiwna wiara w drugiego człowieka, która zawsze zawodzi. I chyba miała prawo tak powiedzieć, kiedy po 5 latach związku z facetem dowiedziała się, że skurwiel zdradzał ją w Czerwonym Kapturku (dla niewtajemniczonych klub Go-Go) a jej następny facet okazał się żonatym, który chciał się tylko zabawić a to że ona coś poczuła – kogo to obchodzi. Szkoda mi jej bo przecież bez zaufania nie można zbudować niczego nowego choć trochę ją rozumiem bo przecież jak zaufać kolejnej osobie, kiedy w przeszłości tyle razy Cię oszukiwano? W tym sęk, że można wręcz trzeba. Jestem tego żywym przykładem. Powinniśmy pamiętać przecież, że cokolwiek zdarzy się w związku – nasze „ja” przetrwa. Nie powinniśmy obawiać się straty – ponieważ tak naprawdę nic byśmy nie stracili wszak jesteśmy nawet wtedy, kiedy związek przestaje istnieć. Na koniec więc chyba najlepiej oddająca pojęcie zaufania, ostatnia wypowiedź zapytanej przeze mnie osoby: zaufanie to ciężka praca dwóch osób, które razem kreują bezpieczną wizję wspólnego świata.
Myślę, że nie ufając drugiemu człowiekowi – zamykamy się na coś wspaniałego. Czy warto?
Zdecydowanie nie!
Zatem powróćmy do początku. Złe rzeczy niekoniecznie złymi muszą być pomimo, że brzmią dość pesymistycznie. W moim przypadku to możliwość zaśnięcia obok Niego i wspólne powitanie nowego dnia widząc uśmiech na jego twarzy.
Tak, dobrze kombinujecie... Dziś jest ta noc!
Hmm i tak sobie teraz myślę... Kurwa, jednak ten tydzień refleksji wpłynął poniekąd na mnie.
Haha!
PS. „Agnicho nasza kochana, a skoro boli Cię ten krok to nie wyginaj się już tyle” – uroczo skomentował jeden z prowadzących pewną audycję radiową ;)
Do następnego...
Cóż za głębokie przemyślenia :) Że też ludzi Ci się chciało pytać, wystarczyło zadzwonić do Matki Tereski - ona wie wszystko ;] I właściwie - zaufanie nie odnosi się nie tylko do związku. Dla mnie bardziej istotna jest przyjaźń - a nie ma przyjaźni bez zaufania ;) I dlatego kocham swoje przyjaciółki, bo naprawdę mogę im ufać. Co nie zmienia faktu, że nie mówię im o wszystkim - akurat to już taka moja właściwość.
OdpowiedzUsuńA jeśli chodzi o żałobę - ja raczej się nie uśmiałam, tylko smuci mnie fakt, jacy jesteśmy. Zmęczył mnie ten sam smutny utwór grany przez cały tydzień, który budził mnie rano i żegnał wieczorem. Miałam już dość tego wszystkiego... Nie dawałam rady. A niestety u mnie w domu telewizor wciąż gra, wiadomości trzeba obejrzeć - a nic innego nie było, tylko żałoba, lista ofiar i wspomnienia, jacy Ci ludzie byli wspaniali, cudowni i idealni. Przepraszam, ale niedobrze mi się już od tego robiło ;/
Nie słyszałem tych dowcipów, widziałem tylko rysunek jak "orzeł wylądował" ;)
OdpowiedzUsuńOo, nad zaufaniem dużo myślałem ;) ale nie chce mi się pisać :P No rację niby masz, ale i tak mam z tym problem ;)
czasem chyba nie warto kusić się o niepotrzebne definicje, szczególnie tych dotyczących stanów emocjonalnych.
OdpowiedzUsuńżałoba - wszystko w nadmiarze się przejada szybko.
A ja słyszałem, że kontrola najwyższą formą zaufania ;)
OdpowiedzUsuńa mnie te żarty nie bawią. zresztą trochę żałoba się przydała, bo pewna zacna grupa medialna choć przez tydzień całkiem niezłą muzykę grała. a teraz trzeba znowu słuchać tego chłamu, ale co poradzić.
OdpowiedzUsuńtymczasem z tym zaufaniem to niełatwa sprawa. zaufanie to zaufanie. koniec kropka :D
aa i Chylinska. no ładnie, lubiem tem płytem :D
Matka Teresa -> Czy ja wiem czy takie głębokie? ;P Życiowe ot to napewno ;)
OdpowiedzUsuńHmm jakiś konkretny smutny utwór masz na myśli? :D
Wendigo -> Ów rysunek też widziałem i nie wiem skąd taka ostra krytyka... No tak ale moje poczucie taktu i gustu różni się od tego przeciętnego Kowalskiego ;) No to jeśli nadal masz z tym problem... To jest faktycznie problem :P
Max Aue -> OK jakkolwiek opisany przykład zaufania w dużej mierze tyczył się związków dwóch ludzi to mimo wszystko pojęcie zaufania nie dotyczy tylko i wyłącznie tego jednego... Wszak te występuje w bardzo dużej ilości dziedzin naszego życia stąd stan emocjonalny nie ma tu nic do rzeczy :P
Ja tam lubię nadmiar alkoholu - i wcale mi się nie przejada a w sumie przepija hehe ;)
Dunmanifestin -> Ej weź mi nie gadaj o kontroli bo jak przypomnę sobie, co działo się u mnie jeszcze jakieś 3 miesiące temu i jak to musiałem się tłumaczyć dlaczego światło było zgaszone skoro jestem w domu albo dlaczego siedzę tak długo w knajpie ze znajomym i dlaczego zdradzam go w miejscu publicznym to skręca mnie wątroba ;) Reasumując - kiedy mówi się tylko prawdę kontrola nie wskazana! Choć jej delikatne objawy dlaczego nie ;)
Negs -> A no zacna - to trzeba Ci przyznać :D Mimo wszystko będę się upierał, że obecnie grają lepiej ;P
Masło maślane koniec kropka ;P
Wolfgang Amadeusz Mozart - Lacrimosa.
OdpowiedzUsuńA ostatnio głębokie przemyślenia są to dla mnie każde, w które wkłada się choć trochę wysiłku umysłowego. ;)
DevilAngel
OdpowiedzUsuńJesli chodzi o zalobe, to byla zdecydowanie za długa. I nie podobał mi się fakt, że media zrobiły z tego faktu szopkę i laurkę dla pana prezydenta. A co z dziewięćdziesięcioma innymi ofiarami?
Przeraził mnie też fakt, że polacy to w większości bezkształtna masa. Jeszcze miesiąc temu narzekali na prezydenturę kaczyńskiego a teraz uważają go za wzorowego prezydenta, i chcą jego bliźniaka na następce żeby "kontynuował dzieło brata". Jakie dzieło? Heloooł?
A zaufanie to dla mnie mimo wszystko coś więcej niż pozwolenie na współspanie do rana. Ale każdy możemieć własną definicję tego słowa ;) Pozdrawiam serdecznie i zazdroszczę nocy!
Co do zaufania, to w związku jest to bardzo ważne. Nie wyobrażam sobie być w związku bez zaufania. I zastanawiam się jaki jest poziom tegoż "zjawiska" u osób, które tak bardzo się dziwią, że nie mam problemu jak mąż jedzie na "samczy weekend" z kolegami nad morze. Przecież każde z nas zna granice, których przekroczenie skreśla dalsze wspólne życie.
OdpowiedzUsuńMatka Teresa -> A ja tam nie mam nic przeciwko tej melodii ;P W sumie godzinami mógłbym jej słuchać :D Fakt trochę wysiłku w to włożyłem... Ale tylko trochę haha ;)
OdpowiedzUsuńDevilAngel -> Skoro żałoba trwała zdecydowanie za długo to co by dalej o niej nie pisać KONIEC w temacie ;)
A w kwestii zaufania - wspolne spanie to takze poczucie bezpieczenstwa, ktore jak nic wiąże się z omawianym w tej notce pojęciemiem ;P Choć pisząc o spaniu miałem na myśli akurat 'złe rzeczy', które robić będziemy ;P
Hekate1985 -> W przypadku zakładki homo 'samczy wyjazd' nad morze z grupą homoseksualnych chłopaków nie bardzo mi się podoba ;P Ale co racja to racja... Przekroczenie pewnych granic skreśla wspólne życie.
bo mimo iż zaufanie głównie - acz nie tylko - tyczy się stanów emocjonalnych to samo jest stanem faktycznym? :P
OdpowiedzUsuńchoć i tak wszelkie definicje są bez sensu.
alkoholu i pacierza nie odmawiasz?
EaR, wiesz, podbudowałeś mnie tym wpisem, byłem ślepy na coś, co stoi za moimi drzwiami od tak dawna. Otwarły się oczy moje... (T)
OdpowiedzUsuńEaR a czy ja muszę tłumaczyć ile jest latem panienek nad morzem, którym nie koniecznie przeszkadza czyjaś obrączka? ;) Ale znam K i mu ufam :)
OdpowiedzUsuńChociaż faktycznie w- jak to określiłeś- przypadku zakładki homo, "samczy wypad" może być ryzykowny ale jak by to był wyjazd z grupą heteroseksualnych chłopaków? Ale ważne jest aby znać granice i ich nie przekraczać :)
Max Aue -> Bezsensu to jest dzisiejsza pogoda ;P Niby wiosna a chmurzy się, wieje i ma padać - co początki jesieni mi przypomina ;) Pacierz i alkohol? Ciekawy mix podwójnych przyjemności :D
OdpowiedzUsuńAnonimowy -> Hmm przywracam wiarę w ludzi, otwieram im oczy, podbudowuje... Kurde a mówią, że jestem zły ;P
'T'? To chyba jednak nie do końca anonimowy ;P
Hekate1985 -> W przypadku każdego innego wypadu nie ma problemu ;) W tym sęk, że jakkolwiek ufam mu to innym pedałom już nie...