26 sie 2017

Wino

Pamiętam, że kiedyś na pierwsze spotkania chodziło się do parku na spacer - wiadomo, w ciągu dnia - bo a nóż trafimy na psychopatę; w centrum miasta - bo jak to jednak będzie psychopata, to w mieście dużo ludzi, którzy na pewno nas uratują (no dobra, nie uratują jednak psychika podpowiada(ła) nam takie obrazy) albo w knajpie, gdzie obraz z kamer pozwala nam na spokojne przesiadywanie - wszak w razie 'w' mają jego wizerunek.

Dziś zmieniło się wszystko. Poprzedni jegomość - tak, specjalista od social mediów, znał mnie raptem kilka godzin i od razu zapraszał na noc do domu, właśnie poznany*, poznany w sieci, na pierwsze spotkanie proponuje mi wino, a potem spokojny sen w pokoju obok.
Wy tak na serio? A gdzie instynkt samozachowawczy? Nigdy nie korzystałem i nie skorzystam z domowej, pierwszej wizyty u niego. Nie ważne, że nie jestem psychopatą i złodziejem i jestem pewny za siebie. Nigdy nie jestem pewny za niego! A już na pewno na pierwszym spotkaniu. 


* zagadał pierwszy, niczego nie zakładam, a już na pewno stałej relacji :P


enjoy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz