29 sty 2019

L4

Po 3 latach unikania chorób wszelakich... Grypopodobna infekcja dopadła i mnie! A wiecie co to oznacza? Że prawie umieram! Gorączka męczy me ciało (nie mylić ze stanem podgorączkowym!), bóle mięśni nie dają spokojnie zasnąć, a z nosa cieknie mi jak z pizdy.

Choć z drugiej strony nie muszę nic! Mogę bezkarnie leżeć i oglądać Netflix'a czy gnoić dysfunkcyjne dzieci w rozgrywce sieciowej. Mogę też godzinami rozmawiać bądź SMS'ować z Mariuszem... No dobra, z tym ostatnim poleciałem po bandzie. Z Mariuszem obecnie nie rozmawiam, i taki stan rzeczy bardzo mi odpowiada. Serio, poczułem ulgę, kiedy wreszcie ucichł. Koniec z fochami, pretensjami czy notorycznym imputowaniem! I żeby nie było, że ot tak nagle przestaliśmy rozmawiać. Rozmawialiśmy, wyłożyłem kawę na ławę, powiedziałem wszystko, a nawet więcej i co? Gówno. Prawda w tym środowisku oznacza jedno! Ciszę, ciszę która z kolei motywuje drugą stronę do włączenia zasady... Next please, guys!



#enjoy

6 komentarzy:

  1. No kuruj się słońce, bo jeśli myślisz, że grypa zwolni Cię z herbaty ze mną to się kurwa mylisz. Poza tym ja jestem zaszczepiony co i Tobie w przyszłym roku radzę zrobić :D

    OdpowiedzUsuń
  2. L4? No wiesz co, ja myślałem, że Ty nawet chory do pracy łazisz :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chodziłem ale w tym roku miałem nowe postanowienie... praca forever ale nie ever ;)

      Usuń