Ile to razy owe tytułowe padało na eaR'owych salonach, kto zliczy ten mistrz, niemniej do rzeczy.
Na początek wybaczcie ciszę dłuższą niż zwykle, ale w pracy istny armagedon. Długie maratony dni bez końca, zaledwie jeden dzień wolności i powtórka z rozrywki... I niech Was nie zmyli ta sobotnio-niedzielna godzina publikacji notki wszak ta powstaje w... Pracy. O zgrozo. Choć znam takich, którzy właśnie balują w jednym z rzeszowskich klubów, z młodszym od siebie o 12 lat kolesiem :P Można? Można!
Jakby tego było mało dopadło mnie jesienne przeziębienie, co tylko potęguje moje wkurwienie, które i tak sięga już zenitu.
Zapytacie co wyszło ze słynnej już ulicy Cichej? Nic, choć to niczego nie zmienia bo... Jest tak jak przewidywałem, wiremia (prawie) niewykrywalna to... Mój ponownie wrócił do kurewskiego nałogu. Oral'owym ogłoszeniom na portalach i apkach nie ma końca...Na anal chyba wciąż nie jest gotowy (choć i to wróci, ale nie będę się już z Wami zakładał bo stracę wszystko).
I to by było na tyle w kwestii jego przeprosin, postanowienia poprawy i braku kłamstw, rzekomej dobroci dla mnie, całego tego (jednostronnego) związku, i wszystkiego tego, w co wierzyłem względem tej postaci. Nie wiem dlaczego tak mnie ponownie potraktował, kurwa jestem ostatnią osobą, której należy się to jego całe skurwysyństwo. Przepraszam, ale nie zasłużyłem sobie na to, nie ja, no nie. Chociaż, kiedy zerkam do przeszłości - post z 1-go sierpnia zatytułowany "Remedium" - doskonale oddaje to o czym wiedziałem, dlatego dziś, choć tak bardzo boli mnie życie, cała ta sytuacja nie wywołuje we mnie żadnego potoku łez. Zresztą ileż można płakać?
Jakby tego było mało mój na dniach ma urodziny. Kupiłem mu cholernie drogi prezent... I żeby było śmieszniej, dam mu go, a w nim zostawię list. Pożegnalny, wszak rozmowa z nim nie ma już sensu. Jak zawsze obrazi mnie, stwierdzi, że wymyślam, wyzwie od tępaków, i nazwie pierdoloną gimbazą, która ciągle stwarza mu problemy, a przecież on ma tyle swoich.
Faceta poznaje się po tym jak kończy. Niby banalne, a jakże prawdziwe zarazem. No cóż.
I aż dziw, że ta cała przykra historia z HIV niczego go nie nauczyła. Trudno, próbowałem, starałem się, tak bardzo chciałem być. Niech żyje Fellow, Grindr, Datezone i przypadkowo napotkane tam pedały. Niech żyje sex, przecież nic więcej się nie liczy!
zabawa.
OdpowiedzUsuńmiłość. (wykreślić)
tolerancja.
Aktualne i tutaj.
Ps. koneicznie musisz mi dać znać co dostanie/dostał :
zabawa, zabawa, i jeszcze raz zabawa. teraz tylko aktualne :D miłości i tolerancji tu dawno braku byku :D
Usuńa dostał super hiper drogie buty, wiem wiem że z tymi butami jest pewien przesąd ale... trudno :D
(hasełka idelanie pasujące do głupiutkich pedałków, qwa jak to brzmi xd)
Usuńprzesądu o butach jeszcze nie słyszalem- ale obstawiam jakaś symbolike wyjścia/uwolnienia- w sumie może być :D
no, że jak kupujesz komus buty to ktoś na pewno w nich... odejdzie od Ciebie mmm jeśli już dawno temu nie odszedł :D wybacz zwłokę w pisaniu ale w pracy jazdaaaa :/
Usuńto do kompletu hulajnoga- niech w końcu wypierdolą z naszych żyć xd
Usuńhahaha jak zawsze bezpośrednio i prosto z mostu :D
Usuń