Kiedy słyszysz od kogoś "nie potrzebuje Grindra, bo mam Ciebie", po czym widzisz go na rzeczonej apce masz pierdolone deja vu historii z Adrianem. Nie, to nie this is the end, ale ostatnie ostrzeżenie. W tej korelacji jestem wyjątkowo zero-jedynkowy, niczego nie ukrywam, nie trzymam w sobie już żadnych emocji, tylko mówię od razu co mi leży na sercu. Wreszcie te długie powroty do domu też dają do myślenia. Niby nic wielkiego, a jednak.
Karma. Wraca. Zawsze. Nie zapominajcie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz