Mówią, że kac to ponoć syndrom dobrej zabawy dnia poprzedniego i chyba coś w tym jest, bo po wtorkowej imprezie pracowniczej głowa mnie tak napierdalała, iż śmiało mogę stwierdzić, że jakkolwiek kac do przyjemnych nie należy to czasem warto go mieć. Udało się pod każdym względem i choć na początku muzycznie było do dupy to kiedy usiadłem za sterami rozpoczęło się najlepsze. W sumie zawsze marzyłem o tym żeby zostać profesjonalnym DJ’em – hmm może najwyższa pora zrobić coś w tym kierunku? DJ eaR? Czemu by nie ;)
Kompromitujące zdjęcie zrobione mi z ukrycia z koleżanką to jedno z wielu wspomnień, które po imprezie towarzyszą mi na co dzień zwłaszcza, że wspomniana przed momentem fotka jest na każdym pulpicie biurowego sprzętu komputerowego... A ja muszę się tłumaczyć, że byłem pijany i zostałem wykorzystany przez kochającą się we mnie dziewczynę z pracy. Ale co tam zdjęcie przecież te można wrzucić do kosza albo zrobić inne bardziej gorszące i sprawa ucichnie odchodząc w zapomnienie. Najlepszym motywem takich imprez jest alkohol, który w znaczący sposób wpływa na ludzi. Ilu rzeczy można się o sobie dowiedzieć kiedy człowiek jest wstanie upojenia a ile informacji da się wyciągnąć... Niestety spora większość w takich momentach zapomina, że mówiąc o dwa słowa za dużo może stracić o wiele więcej aniżeli cokolwiek zyskać z wyjątkiem łatki szczerego do bólu. Stąd ja piję zawsze tylko do momentu, w którym czuję, że powoli odchodzę by następnie zwolnić i po pewnym czasie ponownie wrócić do procentowej gry. Nigdy nie potrafiłem zrozumieć ludzi, którzy wlewają w siebie hektolitry alkoholu i ledwo co po rozpoczęciu imprezy lądują na wpół przytomni w toalecie kończąc tym samym tak długo wyczekiwaną przez siebie noc bez granic.
Osobom wyjeżdżającym w najbliższym czasie do Egiptu odradzam korzystanie z usług konsultantki ds. podróży zagranicznych Magdaleny K. z początkiem numeru 695, gdyż był to mój i mojej koleżanki żart, w sumie udany patrząc na listę tysiąca nieodebranych połączeń w telefonie wkręconej. A tak poza tym to po staremu mnóstwo pracy, uczelnia i początki pracy licencjackiej – mam nadzieję, iż tym oto właśnie sposobem usprawiedliwiłem się u nawołujących mnie w komentarzach Nemsta i rocznikowej 88 ;)
PS. Chciałem jeszcze tylko dodać, że ostatni test tolerancji został przez Was oblany – ale w tym wypadku akurat dobrze to o Was świadczy ;)
Do następnego...
i słusznie z tym alkoholem, nie ma co odlatywać na samym początku imprezy :P
OdpowiedzUsuńchuligan i alkoholik!!
OdpowiedzUsuńa na dodatek ciapa :P
Nemst -> Wszak najlepsze dzieje się zawsze na końcu, ha! :D
OdpowiedzUsuńNegs -> Chciałbyś mondziole ;P
ja też chcę ujrzeć tę fotkę!! :P no podziel się z kolegami z bloga :P
OdpowiedzUsuńgratuluje panowania nad alkoholem ;)
OdpowiedzUsuńjeden z moich wierszy oceniłeś na 4+. zachęcam do odwiedzenia strony http://porannakawa.republika.pl/index.html
OdpowiedzUsuńSansenoi -> Pewnie na dniach pojawi się na nk i będę przyklejony pinezką także oczekuj najlepszego haha ;)
OdpowiedzUsuńLeonik -> Tak panowałem, że dałem się wykorzystać :D
Kac... A ja nigdy kaca nie miałam i raczej nie zamierzam mieć. Raczej nie jestem z gatunku imprezowiczek i wolę być przytomna całkowicie :)
OdpowiedzUsuńAle gratuluję silnej woli, by się nie upić do nieprzytomności...
Chociaż zdjęcie Ci zrobili ;P
Pozdrawiam :)
Atekst..
OdpowiedzUsuńTo ja też chcę to zdjęcie haha :)
Pozdrawiam Ear :)
Tereska -> Też tak kiedyś mówiłem ;P I popatrz co teraz się dzieje hehe ;) Zatem nigdy nie mów nigdy ;P
OdpowiedzUsuńAtekst -> Płatne przelewem na moje konto - 10 zł / odbitka :D
Cześć Tereska chciało by sie powiedzieć.. a generalnie to nie napinaj się tak :P Link zostaw, bo ładnie wygląda :D
OdpowiedzUsuńbiedna dziewczyna, chyba nie narobiłeś jej nadziei? :> u mnie imprezy to niemal codzienność, w końcu studia to najlepszy okres człowieka. ;) a gdy pójdę do pracy stanę się obrzydliwie nudna i pozbawiona wszelkiej radości życia. ;)
OdpowiedzUsuńEar.. jesteś ewidentnym i niepodważalnym przykładem na to, że w Polsce nie ma nic za darmo :P
OdpowiedzUsuńAle bardziej marketingowo poproszę :) 9,99zł - a się zgodzę :D
Negs -> Link? Hmm ale ten chyba do twojego profilu bo kazdy inny nieznanym mi jest ;)
OdpowiedzUsuńGingerka -> Sama sobie robi codziennie nadzieje - nawet jej mowie czasami smiejac sie jej w twarz ze moj facet bedzie zazdrosny to ona wtedy mowi "oj Ty gluptasie i tak wiem ze mnie kochasz'?! I badz tu madry...
Anonimowy -> Nie uznaję komprosiów ;P 10 zyla i koniec w temacie, o! :D
Anonimowy = Atekst :P Żyło :O
OdpowiedzUsuńTak, podczas upojenia alkoholowego, można często przesadzić ze szczerością i nie tylko z nią;) ostatnimi czasy staram się nie upijać... wczoraj kulturalnie trzy lampki wina na bankiecie;)znalazłam kolejny plus mojej pracy:) muszę chodzić na różnego rodzaju bankiety, gdzie jedzenie i alkohol jest za darmo, starym, wpływowym facetom aż odbija jak widzą młodą dziewczynę taką jak ja - dzięki temu wiele spraw biznesowych można załatwić jednym uśmiechem i kieliszkiem:) idąc do takiego prezesa do biura zostałyby mi zamknięte drzwi przed nosem, a na takim bankiecie wszystkie moje pomysły wydawały im się wspaniałe, mimo że miałam wrażenie, że bardziej patrzą na mój tyłek albo dekolt niż słuchają tego co mówię, ale w tym przypadku nie przeszkadzało mi to, patrzeć każdy może, a z iloma wpływowymi osobami umówiłam się na spotkania odnośnie sponsoringu naszych imprez:)
OdpowiedzUsuńA u mnie w życiu, znowu tak jakby gorzej... chyba zaczyna mnie to nudzić... te ciągłe wzloty i upadki...
Nie pisałam tego na blogu, ale muszę Ci powiedzieć... dowiedziałam się kilka dni temu, że Janusz, ten mój chodzący ideał... oszukiwał mnie przez cały czas... i cały czas miał inną... zaczął się z nią spotykać w tym samym czasie co ze mną.. co jeszcze bardziej boli...
Mam wrażenie jakby coś we mnie nagle umarło.. wiara i zaufanie...
Buziaki:*
Atekst -> Domyśliłem się czopku ;P
OdpowiedzUsuńOna 88 -> Bankiety mają to do siebie że często można sobie załatwić pewne sprawy :D I dobrze, ze z tego korzystasz bo w innych relacjach z tymi ludzmi pewnie straconą byś była a tak :)
Zawsze boli kiedy dowiadujemy się że nas zdradzano kiedy ten ktoś był z nami - ale to przeszlosc zatem zapomnij, nie warto sie zadreczac!
Trudno zapomnieć... bo ja naprawdę go kochałam... jak go zobaczyłam... serce zabiło mocniej... przytulił i pocałował w policzek na przywitanie... a ja przestałam myśleć, że mu chcę napluć w twarz... tylko pomyślałam, że to miłe;/ jestem zła na siebie, że takie myśli przeszły mi przez głowę... powinnam go zabić... a ja się ucieszyłam, że go zobaczyłam i że z nim rozmawiałam... to kompletnie bezsensu;/
OdpowiedzUsuńOna 88 -> Że trudno to wiem ale trzeba - to jedyne wyjście tym bardziej, że gdzieś tam w Berlinie... :)
OdpowiedzUsuń