29 sty 2010
14:00
Godzina zero nadchodzi wielkimi krokami...
Tak moi drodzy jutro o 14:00 mam spotkanie z panią promotor, która o zgrozo studentów nie znosi zatem ciekawie zapowiada się moje jutrzejsze starcie tym bardziej, że na spotkanie mam przynieść gotowy wstęp oraz cały pierwszy rozdział pracy licencjackiej a mam jedynie rozpoczęcie i zalążek tego co w dalszej części o prosektoriach znajdować się będzie. Jednym słowem szykuje się sobotnia masakra... Jakby tego było mało dwa egzaminy na deser i dzisiejsza praca do późnych godzin nocnych. Poza tym występujące na przemian w zimowej aurze mróz i wszechobecny śnieg doprowadzają mnie do szaleństwa i nie dają spokoju ducha, którego tak bardzo pragnę. Choć mam za swoje tym bardziej, że sam wykrakałem taki stan rzeczy pisząc w jednej z archiwalnych notek o śniegu po kolana i mrozie sięgającym –30’C. Swoją drogą pamiętacie? ;)
A i żeby była jasność wcale nie tęsknie za upałami i potem spływającym po mej męskiej klacie, co to, to nie :P Po prostu marzy mi się zwykły wiosenny dzień, bez szczególnych wariacji na termometrze, z delikatnie zachodzącym słońcem, które ostatnimi promieniami łechta moje próżne ego. A gdzieś tam w tle... Tak ,właśnie tego chcę!
Historia lubi się powtarzać choć dziś mam pewne wątpliwości czy ów hasło nadal obowiązuje bo zaglądając do kuchni ryby tak jakby brak zatem nie po katolicku i wbrew zasadom panującym w podwórkowych kołach różańcowych oraz na przekór wszystkim na obiad zjem dziś sobie pizze, ha!
Piątku bez granic, wszystkim bez wyjątku.
Do następnego...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ale masz wymagania ;) Ja bym też chciał tak 20-25 stopni, ale z dwojga złego wolę 40 niż -20 ;)
OdpowiedzUsuńA co jest nie tak z pizząw piątek? :D też dziś jem właśnie pizzę! :D (no chyba że mięsko... ale ja jem z pieczarkami ;) ).
Zaglądałem po cichu od pewnego czasu, bo polecił mi Twojego bloga młody A-tekst i stwierdziłem, że w końcu muszę napisać. Bardzo ciekawie piszesz, nawet o pierdołach, wiesz? :]
OdpowiedzUsuńJa co prawda pracy licencjackiej nie piszę, bo jestem na jednolitych magisterskich, ale obecnie jestem w trakcie wybierania promotora na magisterkę. I też chyba trafię na taką piczkę, która uważa, że studenci to zło, szatan i 666 ;]
Też marzy mi się już wiosna... w przyszłym tygodniu ma być znowu mniej niż -10 a w cieńkim garniturze i lakierkach do pracy iść nie chcę ;]
Pozdrawiam elo elo 4-0
dobry promotor to połowa sukcesu - ja mam super promotora i takiego też życzę wszystkim studentom :)a zima? dziś jest a jutro może byc tylko kalendarzowa :)
OdpowiedzUsuńja z moimi dwoma koleżankami mieliśmy wspólną panią promotor, pomijam, że była rozstrzepana i co pięć minut pytała się mnie jak się nazywam, pomijam fakt, że kazała mi ważyć na pierwszych zajęciach z nią wodę (to była najgłupsza rzecz, jaką mogła wymyślić na studiach mojego typu:D) a kiedy zobaczyła mój wyraz twarzy zapytała "co się tak krzywisz?" (odpowiedziałem, że mam tak zawsze:D), pomijam też fakt, że na moje koleżanki ciągle wrzeszczała a na mnie nigdy ;P, pomijam też fakt, że jak miała złe dni, to lepiej jej nie wchodzić w drogę, jednak wiedzę miała niezłą i takiego promotora właśnie szanuję, może być ostry, może być rozstrzepany, zapominalski,z humorami, ale jak ma wiedzę, to ja jestem jak najbardziej za tak za takim promotorem ;P w każdym razie życzę zwycięskiego starcia panie eaR ;P a do wiosny jeszcze daleko - to tak na pocieszenie :D:D:D
OdpowiedzUsuńja miąłem tez pizze zjeść, ale ostatecznie pod widelec pierogi poszły bo wystarczyło je tylko odsmażyć heh
OdpowiedzUsuńHmmm coś długo Cię pani promotor przytrzymała ;P spotkanie miało być o 14, jest prawie 19 a tu żadnych wieści z frontu ;P
OdpowiedzUsuńA co do zimy to powiem tak, dla mnie mrozy zaczynają się jak temperatura powietrza spada poniżej +10 ;) więc cierpię teraz niemiłosiernie, a hałdy śniegu w niczym mi nie pomagają :(
A wczorajszy obiad miałam pysznnnny :) ach ta rybka zapiekana w sosie koperkowym :D
Wendigo -> W tym sęk, że jadłem z mięsem ;) Choć żałuję... Całą reszte dnia męczył mnie potem ból brzucha :/ To chyba boska kara...
OdpowiedzUsuńDA -> Bo młody wie co dobre haha ;) A na poważnie... Miło, zapraszam i polecam się :)
- 10? Ej weź mnie nie dołuj jak na pierwszy raz, co ;P
Leonik -> Promotora zazdroszcze... Ja tez chce takiego :(
Sansenoi -> Masz racje ICE, niech będzie pozytywnie popierdolona ale jeśli ma wiedze to można wszystko przejść... Niestety w moim przypadku jedno wyklucza drugie - FUCK :/
btw. starcie przegrane :/
Nemst -> Pierogi też dobra rzecz - w sumie dawno nie jadłem...
Hekate1985 -> Nawet mi nie przypominaj tego spotkania... Kobieta jest pierdolnięta! Jebana feministka - kazała mi wyjść i przyjść 9 lutego z całą gotową pracą - choć nawet nie pozwoliła mi dojść do słowa... Heh Mam doła jak nic :/
ja zmieniłem wczoraj pizze na tosty. wspomniana już mi się przejadła. choć pewnie i tak z racji mego lenistwa wróci dość prędko na stół. ;]
OdpowiedzUsuńgdzie Ty masz te minus trzydzieści?! wiosna jest. w piątek też już była :D
AteXt:
OdpowiedzUsuńAaaa już cicho o tych promotorach ;)
Hmm..młody wie co dobre, mówisz? Haha, a no ostatnio nie wie, bo sam się zgubił ;)
3maj się czopku, boś wczoraj reszcie dla mnie czas znalazł :D
praca licencjacka... to przeszłość, przynajmniej u mnie. ;) w czerwcu zamiast obrony pracy mam egzamin z 3 lat, nie muszę niczego pisać podobnie jak kierunki studiujące w systemie usos. szczerzę współczuję Ci pisania pracy! trzymam kciuki za spotkanie z panią promotor. miłego wieczoru :*
OdpowiedzUsuńpjotruś pan -> jak pisałem jedną z notek to było niemalże minus 30 stopni ;P wiosna? haha dobre sobie ;)
OdpowiedzUsuńAtekst -> Trzymam się! ;) "Wreszcie znalazł czas" - a może tak dziękuje za rozmowe hehe ;P Dobra dość tych joke'ów, udanej niedzieli młody :)
Gingerka -> Wiesz co, tez bym wolałbym chyba pisać egzamin z trzech lat anizeli meczyc sie z tą po żal się boże promotorką :/ Dzięki i wzajemnie udanego dnia pańskiego :D
była w sobotę rano. teraz i w krk zima zagościła na powrót, więc cofam to co o wiośnie napisałem. to było przedwczesne. przyznaję ;]
OdpowiedzUsuńa ja z dwojga złego egzamim lub praca lic/mgr wolę pisanie pracy :) mimo wszystko mniej roboty :)
OdpowiedzUsuńWłaściwie... To nie wiem co napisać ani jak pocieszyć... Świat jest po prostu podzielony na kobiety i babsztyle... A Ty trafiłeś na basztyla ;)Feministka? A Fe! Nie lubię takich. Dzikie kobiety, prosto z buszu. Dziwne, że nie domagają się również mutacji i męskich przybytków. Skoro równouprawnienie, to niech będzie po całości ;) Jeszcze może mężczyznę w ciąży wymyślą ;>
OdpowiedzUsuńMateczka Tereska Cię błogosławi i zsyła na Ciebie zbawcze natchnienie, które ułatwi Ci pisanie pracy i uchroni przed działaniem sił nieczystych (czyli promotorki też)
Pozdrawiam :)
Trudny wybór między pisaniem pracy a egzaminem.
OdpowiedzUsuńPisałam pracę (wprawdzie tylko dyplomową i w dodatku nie swoją a brata) i było całkiem dobrze.
Zdawałam tez egzamin zawodowy i to 2 razy (dwa różne kierunki) i z tym bywało różnie ;)
Ale mimo wszystko wolałabym pisanie pracy jeżeli temat by mi pasował :)
A babsztylowi się nie daj :)
pjotruś pan -> w chuj przedwczesne zważywszy na to co dzieję się dziś za oknami :D
OdpowiedzUsuńleonik -> napewno mniej roboty ale w moim wypadku.... chybe jednak więcej ;)
Matka Teresa -> No ładnie mnie pocieszyłaś ;P Tyle dobrze, że zesłałaś na mą gejowską duszę błogosławieństwo - oby coś dało :D
Hekate1985 -> Nie daję się! ;) Zmieniam promotora :D