Zaczęło się całkiem niewinne a jak to wszystko się skończy... Bóg jeden tylko wie.
Jest miło ba czasem wręcz nieziemsko przyjemnie tym bardziej, że czuję ekstazę i stan najwyższego uniesienia gdy przejeżdżając obok widzę ten duży, święcący na żółto nocą znak McDonalds’a. Wszak „to od niego wszystko się zaczyna”. Dość zawile i niezbyt jasno jak na dobry początek po dłuższej przerwie nieobecności ale to nawet dobrze zważywszy na obecny stan i posiadane kupony zniżkowe ;) Jedno natomiast jest pewne - chce tam wracać i pomimo niezdrowego stylu życia mówię zdecydowane „tak”.
Zasady są po to by je łamać, czy nagminnie nie wiem, ale raz na jakiś czas czemu by nie tym bardziej, że wszystko co zakazane i przyjęte jako złe (a jak powszechnie wiadomo jedzenie tego typu przekąsek powoduję wiele śmiertelnych chorób) smakuje naprawdę wyjątkowo... Pytanie tylko co dalej?
Czy będzie alternatywa?
Czy KFC spełni moje oczekiwania i da tyle radości co pan Roland?
Nawet nie chce znać odpowiedzi na te pytania w końcu dla kogoś kto żyje chwilą takie dywagacje są co najmniej nie na miejscu.
Pewniakiem natomiast jest celująco zdana przedostatnia sesja wszak średnia 4,8 mówi sama za siebie. Heh szkoda tylko, że oblałem seminarkę ale pogodziłem się już z faktem, że raczej będę się bronił w późniejszym terminie aniżeli zbliżający się małymi krokami niekoniecznie gorący czerwiec 2010...
Tak poza tym to nie wiem czy szanowni państwo zauważyli ale jakoś śniegu mniej i jakoby cieplej jest... No taką zimę to ja potrafię zaakceptować :)
I żeby była jasność sytuacji niech nikt nie wpadnie na głupi pomysł napisania czegokolwiek z okazji 19 lutego bo zabiję ;P
PS. Hasło tygodnia „Świat jest pełen zboczeńców”... Coś w tym jest :D
Do następnego...
Oj nieładnie, nieładnie... Tak niezdrowo jeść... No no! Mateczka Tereska już biegnie ze zdrowiutką sałatką pełną zmodyfikowanej genetycznie sałaty i pryskanych pomidorków. Otwórz szeroko buzię ;P
OdpowiedzUsuńA co do zboczenia to szczera prawda. Ja jestem zboczeńcem. I to bardzo okrutnym. Uwielbiam czytać listy nastolatków wysyłane do Bravo a następnie się z nich naśmiewać i wyszydzać. Jestem po prostu zła.
Ostatnio z koleżanką postanowiłyśmy zawitać na progi bloggera i stworzyłyśmy wspólny blog, który zawartością może poniekąd przerażać odbiorców ;) Nie było łatwo go założyć, ale się udało :>
Pozdrawiam ;P
To ja powiem tak:
OdpowiedzUsuńJako technolog żywienia powinnam teraz wołać o pomstę do nieba nad twoim odzywianiem.
Jako osoba prywatna zdecydowanie wolę KFC :D
Właśnie dlatego nie wykonuję tego zawodu ;P
Sesji gratuluję :)
Śniegu mniej? Może odrobinkę ale jak ktoś bardzo za nim tęskni to zapraszam do mego Pikutkowa, nadal mamy piękne zaspy na 2 metry wysokie. Ale faktycznie jakby troszkę się kurczą :D za to ulicą płyną małe potoki :(
A u mnie czeka na Ciebie niespodzianka w komentach ;P
Uwielbiam McDonalda!!! uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam!!! KFC ok... ale nie dorównuje macowi niestety:D:D:D
OdpowiedzUsuńŚnieg się roztapia, ale wszystko płynie!!! I nadal mam problemy z jazdą samochodem:)
woda płynie, płynie, śnieg niknie, wiosna idzie :)
OdpowiedzUsuńczy to zgubny wpływ wiosny iż zawitujesz coraz częściej do tego typu przybytków?
OdpowiedzUsuńpowtarzając się - tylko kfc, choć w mc pewne potrawy ze śniadaniowego menu dają radę od biedy ;)
i jesteś gorszy kujon niż ja. gratuluję :P
To smutne, ze czytelnicy tego bloga odebrali ta notke doslownie. Literalnie. A nikt nie zadal sobie pytania kim jest KFC, a kim McDonalds...
OdpowiedzUsuńMaciek
A ja ostatnimi czasy przedkładam właśnie KFC ponad żółte "M" ;) A to za sprawą Twistera (czyli tortilli z kurczakiem, która to stała się odtąd moim ulubionym daniem w ogóle, nawet robionym w domu). Poza tym B-smarty są sympatyczne.. Sympatyczne, bo tanie, ale akurat takie żeby zaspokoić głód a nie zjeść za dużo takiego jedzenia :P (Mini Twister i małe frytki - tylko tego mi trzeba :P).
OdpowiedzUsuńP.S. - Odnośnie komentarza przede mną... Właściwie zadałem sobie takie pytanie, ale ponieważ nie wiem, to odpowiadam wprost :D
OdpowiedzUsuńja tam jestem wierna i nie puszczam się po restauracjach. mam jedną, którą prawdziwie kocham i nie zmienię jej nigdy!
OdpowiedzUsuńMatka Teresa -> Genetycznie zmodyfikowana sałata i pryskane pomidory? Matko, tereska nie zabijaj mnie ;P Mam jeszcze w życiu kilka misji do wykonania :D A tam odrazu zła... Poprostu ludzka głupota fajną zabawą dla innych może być :D
OdpowiedzUsuńAdres proszę :P
Hekate1985 -> Ty lepiej wołaj o błogosławieństwo dla mnie jak będę smażył się już w piekle ;)
Ona 88 -> Pani Roland? No no kto by pomyślał, że nie jestem sam i na słowo MC dostaję gęsiej skórki :D
Nemst -> Już przyszła :]
pjotruś pan -> Zdecydowanie tak... Wiosna zmienia oblicze ludzkie ;) Bynajmniej tegoroczna i bynajmniej moje oblicze napewno :)
Kujon? No może trochę ;P
Maciek -> Bez komentarza tym bardziej, że KFC nie jest kimś a czymś wg języka polskiego co instytucją usługową bym nazwał. Literalnie więc sam poległeś...
Wendigo -> Mini twister i małe frytki... Hmm zastanowie się :)
Gingerka -> Ale ja też się nie puszczam po restauracjach hehe ;)
Ojoj, jesteś na to gotowy? ;)
OdpowiedzUsuńagolmoma.blogspot.com
Nie mów, że nie ostrzegałam ;P
A ja tam lubię Maca i kejefsi. Dziś nawet byłem w Macu już chyba po raz trzeci bądź czwarty w tym tygodniu i co? I mój ulubiony kurczak z serem się skończył :( Jutro jego miejsce zastąpi nowa kanapka.. No nic - trzeba ją będzie wypróbować. Bo co to za życie bez kurczaka..
OdpowiedzUsuń