Życie bywa złośliwe...
Bo jak inaczej nazwać fakt kiedy to przez całą tegoroczną zimę ani razu nie byłem chory, a tu – praktycznie przy mecie tej chłodnej pory roku – rozkłada mnie na łopatki... Ale to nic, najgorsze w tym wszystkim jest to, że rozłożyło mnie w momencie, w którym to - moje odkrycie z przed tygodnia - opuszcza już Śląsk i zamiast spędzić z nim ostatnie chwile to leże z gorączką :/
W sumie (jak pisałem) i tak nic by z tego nie wyszło wszak odległość zabójcza, to poprzytulać się na 24 piętrze katowickiego hotelu Qubus, w pokoju o numerze powyżej 2000, jak w minioną środę, byłoby fajnym dopełnieniem tego krótkiego okresu, w którym czułem się tak cholernie potrzebnym i docenionym przez człowieka, który dostrzegł mnie i pozwolił choć przez chwilę na nowo uwierzyć w siebie.
Heh ale jak opiszę na innym przykładzie za chwilę, przecież to ja zawsze przegrywam więc nie wiem czemu się dziwię? :(
Próbuje się przełamać i zadzwonić, napisać chociaż jednego smsa do Was z informacją zwrotną ale za każdym razem jak zbiorę się w sobie to nagle coś mnie blokuje i myślę „o nie!”
To ja przecież zostałem, delikatnie rzecz ujmując, „wyjebany” i że niby to ja znów mam pokazać, że mi zależy?! Już wystarczającą ilość razy udowodniłem swoim zachowaniem, że tak jest, za to Wy po ostatnim - wręcz przeciwnie.
Z jednej strony byłem wkurwiony, a o tym, że było mi przykro już nie wspomnę (czas przeszły) z drugiej zaś jestem Wam cholernie wdzięczny.
Po raz kolejny czekałem, mając wiarę choć przecież historia tyle razy pokazała mi, że zawsze jest tak samo. To ja kończę jako przegrany ze swoją cholerną naiwnością. Tylko czemu kurwa musicie mi to tak dobitnie pokazywać?!
Jakiś czas temu jeden z moich znajomych powiedział mi iż „jestem zbyt dobrym człowiekiem, żeby być gejem”. Nie wiem czy jestem aż tak dobrym człowiekiem, ale fakt jestem za dobry dla ludzi, którzy nie są zbyt dobrzy dla mnie...
Gdybym tej nocy był trzeźwy to nigdy bym sobie nie pozwolił na takie sceny tuż obok... A ponieważ byłem pijany, nie mając wyboru i innej możliwości - leżałem, słuchałem i płakałem w milczeniu licząc minuty do świtu, wierząc, że nowy dzień będzie nowym, lepszym dniem dla mnie, dla Was, dla naszej trójki i dla naszego wspólnego wypadu. Nic bardziej mylnego. Następnego dnia ponownie zostałem skazany na widoki, których oglądać wcale nie chciałem...
Przepraszam Cię tato, że tamtego dnia Cię nie posłuchałem i zamiast ostentacyjne pokazać swoje niezadowolenie - trzaskając drzwiami jak rasowa ciota - zostałem...
Kumpelstwo też ma swoje zasady chłopaki i zobowiązuje do odpowiedniego zachowania, które odpowiednim w stosunku do mnie, tego dnia nie było! I jeszcze te nieszczęsne słowo ‘przepraszam’, które padło gdzieś w okolicach 24, po którym liczyłem na odrobinę refleksji i zmianę postawy, a które okazało się pustym sloganem i tak naprawdę stało się początkiem Waszej zabawy, co tym bardziej przeraża wszak oboje wiedzieliście, jak to wyglądało z mojej strony...
I nawet jeśli coś zaiskrzyło... Przecież Wam nie bronię, a wręcz przeciwnie – dziś – daję Wam pełne błogosławieństwo, życzę Wam dobrze (jak zawsze zresztą) i macie moje TAK, to tamtego dnia, można to było rozegrać inaczej, mniej boleśnie dla mnie! No chyba, że faktycznie byłem w stosunku do Was mega chamski i wredny, to proszę słucham?
Aaa i z góry uprzedzam - alkohol jest świetną wymówką ale dla mnie to żaden argument więc nawet nie próbujcie z tej strony...
Nie chciałem tak, chciałem inaczej ale jak?
Skoro nie miałem odwagi, skoro WY nie mieliście odwagi żeby spotkać się przez weekend i pogadać, o smsach typu „co się dzieje” i mailu „nadrobimy zaległości” nie wspominając. Przecież oboje jesteście inteligentni i łatwo można było się zorientować od jakiego momentu przestałem się odzywać, prawda?!
I w sumie wcale nie musiałem pisać tej notki ale ponieważ lubię mieć czystą i klarowną sytuację z ludźmi, którzy coś dla mnie znaczą, postanowiłem ją opublikować, tym bardziej, że pisząc to - ulżyło mi. Wreszcie udało mi się wyrzucić to z siebie, a co Wy z tym zrobicie, zależy już tylko od Was.
Do następnego...
Ta szata graficzna jest lepsza ;)
OdpowiedzUsuń