Mam wrażenie, że wyczerpałem swój limit słów o limicie szczęścia nie wspominając...
Poza tym czytałem jakiś czas temu starsze wpisy i o zgrozo zauważyłem ciekawą, a zarazem żenującą historię pewnej analogii, która nie daje powodów do zadowolenia.
Nic nie jest tak, jak być powinno.
U mnie jest tak :
OdpowiedzUsuńJeszcze nie wszystko jest, tak jak być powinno
a ja d końca nie wiem jak bym chciał, żeby było
OdpowiedzUsuńA może po prostu potrzebujesz świeżego spojrzenia na pewne sprawy? Może wtedy jednak będą wyglądały tak jak powinny.
OdpowiedzUsuńWidzę nie tylko ja cierpię na syndrom wypalenia...
OdpowiedzUsuńPamiętaj, że stoicym i te sprawy, nie?
OdpowiedzUsuńMarek -> Będę się upierał iż lepiej (mimo wszystko) jest jeśli nie wszystko jest tak jak być powinno aniżeli wszystko jest nie tak jak być powinno ;)
OdpowiedzUsuńNEMST -> Hmm też inaczej ;)
Hekate1985 -> Chyba powoli zaczynają wyglądać inaczej... A swoją drogą - jezu jak ja sie za Wami stęsniłem. Kurde muszę nadrobić zaległosci blogowe!
Dunmanifestin -> A idże :/
Chłopiec z pistoletami -> Pamiętam ale nie zawsze to działa... Swoją drogą witamy w blogowym świecie ;)