4 wrz 2012

1 klasa


Czytam właśnie kolejny artykuł o tym jak PKP „szanuje” swoich Klientów i każe im jeździć w iście „królewskich warunkach”. Heh o naszych super polskich kolejach państwowych można powiedzieć i napisać bardzo dużo niekoniecznie w pozytywnym kontekście, to jedno zastanawia szczególnie w tych medialnych przekazach…  A gdzie w tym wszystkim rola niby bogu ducha winnego pasażera? Dlaczego zawsze narzekamy na samą spółkę, a o Klientach nigdy ani słowa?
Przecież gdyby nie fakt, że duża część pasażerów zajmuje w przedziałach po kilka miejsc więcej aniżeli jest w stanie faktycznie i fizycznie je zająć, gdyby tak planować podróż z głową, biorąc pod uwagę zwiększony ruch tubylców wynikający z początku bądź końca sezonu urlopowego i wreszcie gdyby tak nie być zachłannym i nie oszczędzać na podróży np. wybierając czasem droższe połączenie pociągami wyższej kategorii  to jestem przekonany, że zachodu pełną gębą nadal by nie było ale na pewno poczulibyśmy namiastkę trochę innej, lepszej kolei. No i gdyby tak wreszcie Ci najbardziej narzekający na brud w toaletach pasażerowie przestali je brudzić… Ech to już pobożne życzenia.

I choć sam miałem wiele różnych, dziwnych nie zawsze przyjemnych incydentów w wagonach spółki TLK… To jednak nigdy, naprawdę nigdy (nie licząc raz ponad dwugodzinnego spóźnienia) nie narzekałem na pociągi kategorii EIC. Pierwsza klasa, wagon bezprzedziałowy. To jest to!
Bo skoro jestem w stanie wydać tysiące na wakacyjny pobyt w hotelu, pensjonacie czy zakupy w obcych mi galeriach handlowych to może samą podróż też warto sobie ulepszyć do granic polskich możliwości?

PS. Właśnie mijają dwa lata od mojej ostatniej, ‘prawdziwej’ randki. Dżisas jak to leci! Nie żebym jakoś szczególnie żałował. Gejowskie randki w większości wypadków są nudne, a romantyzmu w nich tyle co kot napłakał wszak to jedynie czas wytężonej analizy i oceny drugiej strony bo albo wchodzi w nasze ramy, albo wypad z gry. I to nieszczęsne preludium… Co robisz, co lubisz, czym się zajmujesz. Kurwa na samą myśl odechciewa się wszystkiego. Dodam im częstsze spotkania z nowym narybkiem tym większa desperacja spedalonego. Zdesperowany na szczęście nie jestem.






 enjoy

4 komentarze:

  1. O kolejach się nie wypowiadam, bo bym musiał negatywnie pisać o podróżnych w zasadzie... (przecież to nie spółka sika po ścianach toalety, a współpasażer, choć mimo "cięzkich" warunków sporo fotek na profilkach ukazuje właśnie ten przybytek w tle... Trudno jednocześnie pewnie sikać i kadrować w małym lusterku własny wizerunek...)
    W części o randkach bym się podpisał obiema szkitami. No może z wyjątkiem stwierdzenia o desperacji. To może być tłumaczone pracą badawczą nad ludzką naturą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ej w ogole pierdolmy to pkp... nasz projekt! moja propozycja dalszej czesci... wiesz, ze ja ją ciagle mam zapisaną na dysku :D jezu... musimy umowic sie na prawdziwa randke w celu obgadania tematu ;D

      Usuń
    2. "To" pkp? Niektórzy preferują formę "w"... Znaczy perwersyjnie...
      O proszę... poczta zastrajkowała :P Wysyłaj, obaczę Twą płodność!

      Usuń
    3. nic nie strajkuje :P tylko jakoś tak mam, że co się zabieram za blogowe sprawy to nagle wypada mi tysiące innych, ważnych i ważniejszych :/

      Usuń