18 mar 2023

Wisła

Wsiąść do pociągu nie byle jakiego wszak pociąg to był konkretny, z dokładną godziną odjazdu, i z góry ustalonym celem służbowej podróży. A wszystko w ramach dwudniowego szkolenia, o którym wspominałem Wam ostatnio, w pewnym czterogwiazdkowym hotelu na południu naszego kraju, a dokładniej rzecz ujmując w Wiśle, która od lat nastu wygląda wciąż tak samo. Albo ja jestem tak bardzo mało spostrzegawczy, whatever ;) 
Nie będę wchodził w szczegóły szkolenia i poruszanych tam tematów, ale jak napiszę Wam, że prowadziła je... Trener mentalna, ponoć jedna z 35 w tym kraju, to zapewne wiecie już wszystko. Show must go on, i takie właśnie było to szkolenie, a w zasadzie dwudniowe show, w pakiecie z darmową wyżerką, basenami, saunami, kręglami, siłownią i wszystkim innym, co oferuje hotel o rzeczonym standardzie.
Jak to na takich wyjazdach bywa, wieczorami, nocą, i często wciąż nad ranem alkohol (w naszym przypadku totalnie za darmo) leje się strumieniami, co bardzo pozytywnie (albo i nie) wpływa na już istniejące, albo dopiero - pod wpływem procentów - rodzące się relacje interpersonalne. Nie inaczej było w moim przypadku. A, że po ostatniej wizycie w szpitalu raczej stroniłem od alkoholu to tutaj pozwoliłem sobie na więcej. Na tyle więcej, że w okolicach piątej nad ranem wylądowałem z nim w pokoju, by na jedno spojrzenie dobrać się do swoich przyrodzeń. I kiedy zabawa zaczęła się rozkręcać, kiedy moja ręka wylądowała na jego penisie, i na odwrót, to... Zasnęliśmy. Obaj. Ot tak po prostu, z przemęczenia, z przepicia i z tych trenerskich wrażeń. A kiedy nastąpiła pobudka, tłum ludzi w pokoju wspominających noc, nie pozwolił już kontynuować rozpoczętej o świcie Sodomy i Gomory. Jeśli jednak napiszę, że będzie ciąg dalszy tej historii to... Obiecuję, wrócę do tego wątku! 

A tymczasem noc, a nocą gdy nie śpię... Walczę z katarem. 


#enjoy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz