15 mar 2010

PROdziekan

Życie...
Wiele razy dawało mi kość śmiejąc się prosto w me bezbronne, żydowskie oczęta i mając w dupie to czy się podniosę, czy udźwignę ciężar dnia codziennego i czy wreszcie wyjdę na prostą, by móc ponownie stanąć przed lustrem z przekonaniem dobrze wykonanej misji awaryjnej.
I tak było tym razem, kiedy w sobotę dowiedziałem się, że z powodu oblanej seminarki, nie mogę wziąć na ostatnim roku warunku a jedynym wyjściem z sytuacji jest powtarzanie semestru, który myślałem, że ostatecznie skończyłem z średnią 4,8... Na szczęście wiara, kciuki wielu, poświęcenie koleżanki (która pomimo ponownego ataku zimy na Śląsku założyła krótką spódniczkę oraz dumnie prezentowała swoją miskę C) podziałały na PROdziekana, który wzruszony naszą historią dał nam dziś, kilka minut po 9:30, nową nadzieje. Zatem nie wszystko stracone. Być może a raczej na pewno bronić będę się w czerwcu a od października dumnie zasilę grono walczących o tytuł magistra.
Hmm tylko czego? Stosunków gejowskich? ;)



W sumie czemu by nie? W tych ponoć jestem dobry. To znaczy byłem zważywszy na fakt, że mój ostatni związek to historia. Hmm tzn. jestem bo na horyzoncie nieśmiało pojawił się ON.
Dość niespodziewanie tym bardziej, że spotkałem go w miejscu, w którym pewnie nigdy bym się nie ośmielił podejść i zapytać np. o godzinę, łudząc się, że zostawi mi namiary na siebie i pozna przy okazji we mnie zainteresowanego w nim obywatela.
Wiele razy pisałem w tym miejscu, że miłość od pierwszego wejrzenia to tylko i wyłącznie nasze pobożne życzenie tego, czego albo raczej kogo, w danym momencie tak bardzo pożądamy. Nic bardziej mylnego. Ów pierwsze spojrzenie potrafi nam uświadomić, że ten ktoś jest właśnie tym kimś, z kim po prostu chcemy być. Być może wszystko za szybko się potoczyło choć z drugiej strony głupotą byłoby czekanie kolejnego roku (bo tyle zazwyczaj zajmowało mi odreagowanie i gotowość podjęcia kolejnej próby bycia zaakceptowanym przez osobnika tej samej płci tuż po zakończonym związku) na ponowne odnalezienie uczuć, których nie oszukujmy się, pragnie każdy kto posiada pokłady emocji z wyższych rzędów piramidy potrzeb Maslowa. Bo przecież nie można czekać na coś co jest. Napewno jest! Przecież to czuję!
Ech w końcu czuję... I jest mi z tym cholernie dobrze!
Porównałbym mój obecny stan do tego z pierwszego związku. Tak to jest dobre porównanie...



...wtedy naprawdę kochałem!









PS. Panie i Panowie wiosna tuż, tuż.



 Do następnego...




16 komentarzy:

  1. Ehh, jak Ty tak możesz wykorzystywać koleżankę? ;P Przecież to powinno być karalne, ale przynajmniej za lekarstwa będziesz musiał jej zwrócić jak się od tego przekonywania rozchoruje ;)

    A co do miłości od pierwszego wejrzenia to wiesz, jak jednak w nią wierzę, bo w sumie ja z K to taki przypadek ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Co się z Wami wszystkimi dzieje, kupidym lata wszędzie, tylko nie w Poznaniu? :|


    Devil Angel

    OdpowiedzUsuń
  3. No właśnie, mnie przez moment tez wydawało się, ze to za szybko, ale kij z tym, tez wiem co czuję do Lookiego mojego. I bardzo dobrze.
    A z tą koleżanką - bardzo dobre posunięcie, tylko musisz jej to jakoś wynagrodzić stosownie. hehe

    OdpowiedzUsuń
  4. Atekst:
    Uwielbiam tę nutkę ;)
    PS. Odezwiesz się cholero? :P

    OdpowiedzUsuń
  5. no patrz jaki wredny, wześniej moja czarna czcionka na czerwonym tle Ci nie przeszkadzała :P a teraz nagle w oczka kole! :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Hekate1985 -> Chcę napomnieć tylko, że wspomniana koleżanka była w identycznej sytuacji co moja także działa również na swoją korzyść ;)

    Devil Angel -> Nie wiem co się z całą resztę dzieje ;P ale u mnie dzieję się, oj dzieje ;)

    Nemst -> Stosownie? Hmm no właśnie tylko jak? ;)

    Atekst -> Pewnie kiedyś się odezwe ;) tymczasem totalny brak czasu...

    Ginger-fish -> Bo teraz mam na nosie różowe okulary, które ciut zlewają się z czerwonym tłem i czarną czcionką hehe ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję. Ja już nie potrafię kochać nawet na niby ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. To ja stanę w obronie koleżanki :P Skoro oboje byliście w takiej samej sytuacji, to Ty też powinieneś paradować przed PROdziekanem prawie nago mimo ataku zimy :D Bo wiesz, w sumie to nigdy nic nie wiadomo ;P

    P.S. jednak mnie zaraziłeś, to musiałeś być Ty i tak oto po 4 dniach walki z chorobą dziś wzięłam 2 dni urlopu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Miłość? Widzę, że nie próżnujesz :) Życzę powodzenia na nowej drodze.
    A co do prodziekana, to zabrakło mi słów...
    Trochę mało jak na mnie, ale jestem wykończona po niemal całym tygodniu nauki ważnych przedmiotów jak rosyjski...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Dunmanifestin -> A dziękuje - jest czego albo raczej kogo :D Hmm każdy potrafi - poprostu nie trafiasz na odpowiednie osoby - chyba?

    Hekate1985 -> Paradować nago przed PROdziekanem? Co to to nie ;P Tym bardziej, że nie wyglądał na zdeklarowanego homoseksualnego członka władz uczelni ;) Urlop? Witaj w klubie, też 'odpoczywam' i to przez całe 7 dni :D

    Matka Teresa -> Nie lubię próżni a szczęściu poprostu trzeba pomagać stąd nie mogło być inaczej ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. pozazdrościć. i na tym poprzestanę.
    w sumie to i mogę powodzenia i wszystkiego wiosennie kwitnącego życzyć :D

    OdpowiedzUsuń
  12. pjotruś pan -> wszystko kwitnie zatem dzięki wielkie :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Hmm jakoś tak mi się kojarzyło z treścią wpisu.. http://www.youtube.com/watch?v=qjV5M9a4NiI
    swoją drogą fajne ciacho ;P:D

    więc generalnie gratulacje ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. idź do przodu

    OdpowiedzUsuń
  15. Negs -> Ciacho? Stary pączek ;P
    Gratuluje Tobie również - tym bardziej, że ładnie razem wyglądacie ;) Widziałem Was - hmm bodajże wczoraj wieczorem :D

    Anonimowy -> Idę. Amen

    OdpowiedzUsuń
  16. zaintrygowałeś mnie Kolego... i nie mogę sie z Tobą zgodzić - "Posiadam pokłady emocji z wyższych rzedów piramidy potrzeb Maslowa" a mimo to nie szukam zakochania i oraz obdarowywania uczuciem od drugiej osoby. Mimo to gratuluję - i życzę prawdziwego szcześcia :)

    OdpowiedzUsuń