Ponad tydzień czasu by ogarnąć to wszystko to zdecydowanie za mało, stąd wymuszony urlop, który de facto w pełni i nakaz pani dyrektor bym wypoczął i powrócił za czas jakiś niczym ten młody Bóg - prężny i gotowy. Chyba dobrze się stało, bo ów refleksyjne chwile spędzone z muzyką w tle dobrze na mnie wpływają, a i sił jakby z każdym dniem coraz więcej. No i ten letni, nocny czas, tylko dla siebie...
Nie ukrywam, nudzą mnie wakacje, a lato choćby przez pogodę źle mi się kojarzy, tak o nocach w tym okresie złego słowa nie napiszę. Uwielbiam zasypiać w okolicach 4 nad ranem ze świadomością, że wszyscy inni dawno już śpią, albo powoli budzą się do życia by zacząć kolejny dzień, a ja niczym pan i władca korzystam z uroków jakie daje mi noc... A ta potrafi ująć. Już nie wspomnę o tym, że radio nocą to radio przez duże R, że muzyka pośród tej głębokiej ciszy smakuje zdecydowanie lepiej aniżeli za dnia, a obraz i przesłanie, które niosą ze sobą filmy puszczane z jakże legalnych źródeł, nabierają charakteru, który urzeka tak, że spanie to ostatnia rzecz na jaką ma się ochotę... Noc to zdecydowanie mój czas! Gdybym tylko mógł, odwróciłbym do góry nogami przyjęty system i nakazał wszystkim spać w ciągu dnia, a żyć w pełni, kiedy natura udaje, że zamyka swe oczy.
Wrzesień coraz bliżej a z nim, jeśli wszystko wypali, zmiany. Jak dotąd chyba największe w moim życiu. Obrona, wizja przeprowadzki, zmiana miejsca zamieszkania, otoczenia, znajomych i tego wszystkiego co tu - na Śląsku - ze mną związane. Poniekąd przeraża ale też daję nadzieje na nowe, lepsze a już na pewno ciekawsze życie wszak Elbląg, Wrocław, Poznań czy Warszawa w kwestii zawodowej i z pod szyldu ITI, brzmią zachęcająco. Choć tak naprawdę wszystko wyjaśni się na dniach i to wtedy ostatecznie podejmę kluczowe decyzje.
W kwestii ostatniej notki pozwólcie, że słowem do niej powrócę. Ale tym razem nie będzie już o mnie, a o Was. Nie ukrywam zrobiło mi się cholernie miło czytając Wasze komentarze. Bo przecież w większości przypadków nie znamy się w ogóle wszak tylko garstka miała możliwość i okazję poznać mnie live, a nasze kontakty ograniczają się jedynie do wymiany myśli przez mój i Wasze blogi, to słowa skierowane do mnie naprawdę działały i gdzieś tam pomimo ‘upadku’, były niczym ten przydzielony kredyt w eurobanku, który chociaż na chwilę pozwolił wyobrazić sobie lepszą rzeczywistość. A że ów kredyt ma to do siebie, że trzeba go spłacać, jestem Waszym dłużnikiem... Rzecz jasna w granicach zdrowego rozsądku :P
Tymczasem na mnie już pora... Niczym Brzydula porzucona przez prezesa Dobrzańskiego ;) wyjeżdżam na weekend, daleko stąd, by tam ostatecznie nabrać nowych sił do życia. Bez żalu i pretensji, o ironii w głosie nie wspominając, zostawiając po sobie dobre wrażenie...
Oto byłem, jestem i będę, eaR!
PS. Wrzesień to również czas na nowy sezon Dexter'a. A oto jeden z dwóch trailerów, który od kilku dni krąży w sieci. Muzycznie urzekł!
Do następnego...
i mówisz, że przeprowadziłbyś się??? eee, jakoś trudno w to uwierzyć :P pewnie jednak na Śląsku zostaniesz :P
OdpowiedzUsuńTo prawda, też wolę noce :)
OdpowiedzUsuńWybierz Poznań! :P
jeśli trzeba się przeprowadzić to trzeba, nowe wyzwania są ciekawe i nadają nowe kierunki życiu
OdpowiedzUsuńMyślę, że w centrali są największe szanse rozwoju, ale też większa konkurencja i tempo życia, a przez to stres. Życzę podjęcia dobrej decyzji ;)
OdpowiedzUsuńNoc, a nocą, gdy nie śpię... Taaak, noc wciąż ma w sobie coś z niesamowitości. Nocą rodzą się demony. To dobry czas na zbieranie myśli i odpływanie gdzieś daleko.
OdpowiedzUsuń2010 to rok zmian - bez wątpienia.
niekończące się noce z muzyką i myślami, mimo może męczących trochę tematów - zazdroszczę, ja nawet północy nie jestem w stanie ostanio doczekać.
OdpowiedzUsuńtylko nie do elbląga!! :P
Jakoś ostatnio sobie ustawiłam mój rytm dobowy i staram się zasypiać koło 12 (w nocy, rzecz jasna). Ale dzisiaj się obudziłam około 4 w nocy z bolącym gardłem... Na szczęście już przeszło :) Ale faktycznie, noc ma w sobie coś urzekającego i fascynującego, a spacery nocą wydają mi się intrygujące. Muzyki nocą raczej nie słucham, zważywszy na to, że mieszkam z mamusią i muszę się liczyć z tym, że ona chce spać :)
OdpowiedzUsuńWybierz Warszawę! :>
I odpoczywaj :)
Pamietam jak wszedlem tu po raz pierwszy. Zachwyciles, z jednej strony dosyc specyficznym podejsciem do zycia z drugiej zas wrazliwoscia, ktorej nie jeden moglby pozazdroscic. Czytam od dluzszego czasu ale dopiero dzis postanowilem napisac i po czesci sie ujawnic 'zostawiajac po sobie dobre wrazenie' :D
OdpowiedzUsuńWypoczywaj i wracaj szybko.
Pozdrawiam
aK
Sansenoi -> Oj, człowieku małej wiary ;P
OdpowiedzUsuńWendigo -> Poznań? W sumie nigdy tam nie byłem :D
NEMST -> Mus to mus ;)
Dunmanifestin -> Ale ja lubię konkurencę o wyzwaniach nie wspominając :D Choć faktycznie czynników powodujących stres zdecydowanie więcej ;)
Cmr -> Bez wątpienia rok 2010 będzie należał do przełomowych pod każdym względem... Oby tylko na koniec wyszło na plus ;)
Max Aue -> Hmm czemu nie Elbląg? Blisko do morza, jodu jakby pod dostatkiem i w ogóle ;P
Matka Teresa -> Moja droga bo rodziców trzeba sobie wychować haha a wtedy muzyka i inne tym podobne nie są już przeszkodą ;) Warszawo ma hmm brzmi dumnie :D
Anonimowy -> Wypocząłem ale wróciłem nie tak szybko jak początkowo planowałem :P
PS. Masz szczęście, że ów hasło dobrego wrażenia w twoim wykonaniu w cudzysłowiu użyte bo w przeciwnym razie musiałbym oddać sprawę do sądu za naruszanie praw autorskich hehe ;)
elbląg jest na końcu świata. choć w sumie możesz to potraktować jako argument 'za'. ;]
OdpowiedzUsuńRównież uwielbiam noc, choć ostatnio mam mało czasu, żeby się nią nacieszyć, bo wstaję rano do pracy. I nie chciałbym, żeby wszyscy ludzie spali w dzień i żyli nocą. Bo w nocy najbardziej podoba mi się to, że nie słychać dzieci bawiących się w parku pod oknem, nikt nie krzyczy, nic nie rozprasza. Wtedy najlepiej chłonę wiedzę, ucząc się do egzaminów, najbardziej doceniam muzykę płynącą z głośników a seriale i filmy smakują najlepiej.
OdpowiedzUsuńPolecam oczywiście Poznań - świetne miasto, wszędzie blisko. :) Ewentualnie Wrocław, kóry jest u mnie na drugim miejscu wśród większych miast.
Warszawa jest brudna i przereklamowana, Elbląg jest mały.
Pozdrawiam i przepraszam za brak czynnego uczestnictwa w życiu bloga (ale czytałem posty!) :)
Devil Angel
Max Aue -> Z perspektywy południa Polski faktycznie koniec świata choć jest to też argument za :)
OdpowiedzUsuńDA -> Nie przepraszaj, sam ostatnio z braku czasu zaniedbuje swój a także Wasze blogi ;P Ale postaram się dziś wszystko nadrobić :) Warszawa może i jest brudna ale nie tak jak Kato czy moja mieścina ;P A małe mówią, jest piękne :D
Heh, każdy się garnie do Wakacji, a Ciebie trzeba siłą wyganiać na urlop, świetny z Ciebie pracownik ;) Odpoczywaj jak najwięcej. Byłam na Śląsku w weekend, w sobotę wpadłam na Bugle.. troszkę się poopalałam, ale reszta dni niestety na to nie pozwoliła, wczoraj wróciłam ;)
OdpowiedzUsuńPolecam Warszawę, bo też do niej się przeprowadzam z chłopakiem hehe:D
Benitka -> Byłaś na Śląsku i nic mi nie napisałaś? Ej Ty ;P Z chłopakiem powiadasz? :D Może jak coś to przygarniecie kropka haha ;)
OdpowiedzUsuń