29 kwi 2012

Esteta

Sobotni gay clubbing za mną czas na regeneracyjną i alternatywną niedzielę.
Ech nie wiem jak u Was ale w moim regionie kluby gejowskie są cholernie nudne i przytłaczające. Muzyka niby klubowa choć z drugiej strony uderza z niej kiczowatość średnio profesjonalnych DJ’ów, bez przerwy te same twarze z ‘
headhunterami’ wypatrującymi tanich okazji i podpierającymi ściany na czele.
No i te wszechobecne lesbijki.
Nie żebym coś miał do lesbijek ale w klubach bywają irytujące i to bardziej od młodych, nawalonych gejątek. Są przesadnie głośne, rozpychają się na parkiecie jakby cały należał tylko do nich, a to co opierdalają będąc pod wpływem alkoholu trudno nawet nazwać żenującym.
Kiedyś było inaczej. A może po prostu nie zwracałem uwagi na te rzeczy, na które teraz zwracam? Albo stałem się bardziej świadomym i oczekującym czegoś nowego od dumnie brzmiącego określenia ‘gejowski clubbing’ wszak ten powinien zobowiązywać do czegoś więcej niż powielanych do znudzenia rytmów Madonny i Lady Gagi.

No i te obskurne, posrane i zarzygane WC.
A niby tacy esteci…







enjoy

35 komentarzy:

  1. Co prawda ja jakimś gay clubberem nie jestem i w takich przybytkach byłem tylko kilka razy, to coś w tym jest, o czym piszesz. W Poznaniu klubów jest chyba z 5, z czego jeden smród,kiła, mogiła, drugi i trzeci nastawione na ruchanie, czwarty praktycznie pusty i tylko jeden trzyma w miarę normalny poziom.

    A lesbijki na imprezach to temat dłuuuuuuuuuuuugi, zawsze się śmieję, że buzuje im testosteron w wyimaginowanych jajach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wlasnie cos jest na rzeczy z tym testosteronem - mam wrazenie, ze na imprezach mają go więcej niz ja :X

      Usuń
    2. Wiesz, nie widziałem Cię to się nie wypowiem ;-D

      Usuń
    3. wszystko można nadrobić :D btw. myslalem w ogole, zeby zorganizowac blogowy zlot? ;D

      Usuń
    4. Ale ja przecież mało pedałków z bloga znam :D

      Usuń
  2. Jeszcze nie byłam w takim klubie w Warszawie i nie mam pojęcia jak tam jest. :) Ale zapewne ciekawe doświadczenie by to było :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powiem tak... moi hetero znajomi, ktorzy wybrali sie ze mna do jednego z takich klubow byli o dziwo wniebowzieci :)

      Usuń
    2. Bo "egzotyka" zawsze na początku podnieca :)

      Usuń
    3. i powiedzmy stop na początku :D bo potem juz nie chcieli ze mna jechać ;)

      Usuń
    4. bo czesc klubowiczow byla zbyt nachalna wzgledem bogu ducha winnych hetero kumpli? przerazeni 'popularnoscia' odpuscili sobie ;)

      Usuń
  3. ja raz na miesiąc chodzę do klubu, ale coraz bardziej mnie to nudzi, a czasem irytuje - np. nie znoszę jak ludzie wchodzą na parkiet z piwem (dobrze, że już palić nie można, bo czasem włazili z papierosem), poza tym, kluby takie albo świecą pustkami (to te, które już upadają), albo są zapełnione po brzegi i taniec na parkiecie przypomina imprezę ryb w konserwie, bo prawie ruszać się nie można, no chyba, że kosztem innych, co chwilę uderzając łokciem czy nogą innych :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kurde mowisz ze warszawskie tez swieca pustkami? myslalem, ze taka tendencja tylko u mnie ;)

      Usuń
    2. Bo teraz kluby są niemodne. Teraz się siedzi w piątkowe wieczory na dupie i nie ma clubbingu, jest fejsing :P

      Usuń
    3. O, i nadal nie wiem, jak zmienić to brzydkie "B" koło moich komentarzy na coś weselszego :P

      Usuń
    4. fejsing powoli też nudzi :P
      a co do drugiego komentarza... wchodzisz w ustawienia bloga, nastepnie wybierasz swoj profil i dodajesz pewne informacje oraz zdjecie profilowe :)

      Usuń
  4. Z tego wynika, że w moich rejonach wygląda to tak samo, jak w Stolycy. Sansenoi powiedział właściwie to, co ja mógłbym rzec o lokalnym przybytku uciech weekendowych, więc się nie będę produkował :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie gadaj, ze dolny slask wyglada klubowo tak samo jak gorny? ech to niby gdzie mam szalec posrod meskiego tlumu? :(

      Usuń
    2. Całkiem niezła zabawa, wśród faceckiej gawiedzi była ponoć we Wrocławiu przy otwarciu Castoramy, więc może w ten deseń szukaj ;)

      Usuń
    3. nie lubie super/hiper marketow... wole bardziej kameralnie :P

      Usuń
    4. Coś takiego dałoby się nawet zorganizować :P

      Usuń
    5. kus dalej a niczym ewa w raju ulegne pokusie hehe hmm a moze to adam ulegl... fuck nigdy nie bylem z biblia na ty ;/

      Usuń
  5. Tylko co z różnicą w ilości węży wtedy? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. im wiecej tym lepiej zatem o zadnej roznicy nie moze byc mowy :X

      Usuń
    2. Dobrze prawisz, wszak od przybytku.... głowa nie boli ;)

      Usuń
    3. wszak nie od dzis wiadomo, ze glowa boli zdecydowanie od czegos zupelnie innego ;)

      Usuń
    4. ...Dwa razy nie trzeba mu było powtarzać. Zza pazuchy wyciągnął napitek i jął dzielić się z bliźnim.;)

      Usuń
    5. zaczekaj no synu... skocze tylko do piwnicy bo jakąś zagryche :D

      Usuń
    6. "pa pierwym nie zakusaju" odrzekł zdecydowanie i polał sztakana :D

      Usuń
    7. tylko nie w obcej "walucie" gubie ja sie :D

      Usuń
    8. Po czwartym do dna znajdziesz właściwą drogę :D

      Usuń
    9. pytanie tylko gdzie ow droga prowadzi?! :P

      Usuń
    10. Nie znalazł odpowiedzi na to pytanie, gdyż nie zauważył drogowskazu idącego drogą, którą wskazuje :P

      Usuń
    11. to niech wyciągnie ten cholerny gps ;)

      Usuń
    12. gps-a nie posiadał, uznał, że posłuży się intuicją, która straszliwie mu szwankowała ;)

      Usuń