Grzech trzeci, nie ostatni.
Ex 3
Zawsze wybierałem facetów starszych od siebie. Dolną granice wieku wyznaczał mój rocznik. W tym wypadku było inaczej. Ex trzeci był młodszy o rok. Poznałem go na jednym z portali randkowych. Ból rozstania z numerem drugim trwał krótko wszak krótki był to związek dlatego po kilku tygodniach od pożegnania, głodny seksualnych (i nie tylko) doznań, rozpocząłem nowe poszukiwania. Pech chciał, że trafiłem na niego, niebranżowego. Od początku tej znajomości miałem wątpliwości co do swojej decyzji na tak. Długo się wahałem, aż w końcu postawiony pod ścianą zdecydowałem się na bliższą relację wierząc, iż w międzyczasie pojawi się głębsze uczucie, które będę pielęgnował i rozwijał. Na starcie było jak w bajce, uwielbienie, ekscytacja, celebracja, częste spotkania, clubbing na 100% ba nawet plułem sobie w twarz, że mogłem mieć wcześniej jakiekolwiek wątpliwości co do jego osoby. Szybko jednak przekonałem się, że młodszy nie zawsze znaczy lepszy, a wręcz przeciwnie. Zachłyśnięty pedalstwem, klubami do których go zabierałem, zmienił się.
W pewnym momencie interesował się wszystkimi tylko nie mną. Zarywał do moich znajomych, na imprezach podrywał facetów, a kiedy zwracałem mu uwagę pił jeszcze więcej wódki mówiąc, że przesadzam. Wątpliwości narastały.
Oliwą do ognia była jego przyjaciółka, która kazała mu wybierać między przyjaźnią, a jego związkiem ze mną.
Oczywiście to była ostatnia rzecz na jaką sobie pozwoliłem w tej relacji. Ubiegł mnie jednak młodzieniec i rzucił przed moim „spierdalaj” twierdząc, że przyjaźń jest ważniejsza.
I niby ta historia powinna się zakończyć w tym momencie, to jakie było moje zdziwienie, kiedy po dwóch tygodniach od zerwania zadzwonił prosząc o spotkanie.
Wylądowaliśmy w łóżku pierdoląc się całą noc. Emocje wróciły, skrucha i postanowienie poprawy zostały przyjęte i po raz pierwszy w moim życiu wszedłem drugi raz do tej samej rzeki. Dziś już wiem, że tego się nie robi!
Skrucha okazała się fikcją, a on w ogóle się nie zmienił. Tym razem to ja zrobiłem wszystko, żeby mnie rzucił ku jego uciesze. Kontrolowane i wyreżyserowane sceny z moim udziałem, kłamstwa czy niemoralne zachowania tak bardzo mi się spodobały, iż po tej relacji już nigdy nie byłem taki sam.
Stałem się bardziej wyrachowanym, zimnym, niedostępnym i dość często nadużywającym kłamstw skurwielem. A przynajmniej takie było założenie.
Ów trzeciego spotkałem jeszcze kilka razy w swoim życiu. Głównie na gejowskich imprezach, gdzie próbował zagadywać, prowadził swój monolog wychwalając swoje ego. Zawsze najebany i za każdym razem z nowym facetem. Tym razem ku mojej uciesze.
Dziś przepadł, nie ma go. Nikt nie wie co się z nim dzieje. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie... A idź w cholerę!
Ex 4 na ‘doskonałym’ horyzoncie.
PS. I coś do posłuchania z tamtego okresu ‘tańczących kłamstw’.
enjoy
fajnie piszesz! pozaglądam tu :)
OdpowiedzUsuńheh, spotykasz swoich exów na imprezach głównie z tego co czytam - ciekawe :D czy Wy tam macie tylko jeden klub, że tak na nich wpadasz?:D
OdpowiedzUsuńportret niesymetryczny -> wpadaj, zaglądaj, polecam i zapraszam ;)
Usuńsansenoi -> przeciez pierwszego spotykam tylko spacerujacego z psem :P no nie moja wina, ze nr 2 i 3 to klubowicze, a ze ja w tamtym okresie tez intensywnie korzystalem z urokow calego jednego (momentami) dwoch klubow na slasku :P zatem sila rzeczy trafialo się na te same mordy...
Dzień Dobry, mnie tu dawno nie było, nie wiem co się dzieje i dlaczego się spowiadasz...
OdpowiedzUsuńNo, no, no, cóż za wyznania, kobieta niedoświadczona się może zlęknąć i zarumienić. Nie to, co ja ;)
Mój drogi Geju (mam nadzieję, że nie oberwę za ten zwrot), opisywane przez Ciebie historie dotyczyć mogą i związków heteroseksualnych, więc całkowicie się w nich odnajduje, chociaż nie przeżyłam tego na własnej skórze.
bardzo dawno moja droga :P
Usuńkajs ty była? :P a w sumie nie odpowiadaj na to pytanie, juz zagladam do Ciebie :D
Ty mozesz nazywac mnie jak chcesz! :* zatem smialo za nic nie oberwiesz :D
fakt hetero maja podobnie, chociaz w sumie a skad ja moge wiedziec jak maja hetero hehe ;)
wracaj! i badz z nami piekna, warszawska dupo :)