Kiedy w mojej głowie 'bondage' wreszcie staje się niechlubną przeszłością i wszystko wydaje się takim, jakim być powinno to... To co dzieje się obecnie, dzieje się za szybko, za dużo. Mam wrażenie, że po trzech spotkaniach on chce już niemalże codziennych widzeń, i meldowania się co dwie minuty. Nie, nie mam nic do ukrycia i nigdy nie miałem w momencie odkrywania jednostki, ale powoli zaczyna mnie wkurwiać dźwięk nadchodzącego SMS'a i ciągle rozładowany iPhone. Czuję się osaczony. Czuję, że jestem zobowiązany do czegoś, czego tu i teraz nie czuję. Jest OK ale owe na pewno, na ten moment nie oznacza, że jestem w szczęśliwej relacji. Co to, to nie! Dajmy sobie czas na spokojne poznanie. Nie róbmy niczego na gwałt! Dosłownie i w przenośni! Niech spotkanie będzie potrzebą dwóch stron, a nie wymuszone przez jedną.
Wiem czego chcę! Wiem czego chcesz. Ale pośpiech nigdy nie był dobry dla jakiejkolwiek ze stron.
powoli daję do zrozumienia :) to nie pierwszy taki przypadek w moim życiu. zazwyczaj jak zaczynałem rozmowę, że za szybko, że zwolnijmy trochę etc to pojawiały się zarzuty, że mi nie zależy, że pewnie poznałem już kogoś innego i zaczynała się jakaś niezrozumiała panika, po której następował dystans. znam te mechanizmy. chcę się jeszcze nacieszyć chwilą, faktem że komuś na mnie zależy (jakkolwiek brzmi to egoistycznie). a jak wspominałem swego czasu intuicję mam zajebistą i wiem czym skończy się ta rozmowa. a może jakimś cudem, po czasie, i odkryciu się nawzajem jednak owe przetrwa? czas pokaże.
hehehe cieszę się, serio ale nie jestem gotowy na codzienne widzenia, mam też swoje życie i nie chcę go tu i teraz przemeblowywać dla kogoś kto jeszcze na ten moment, nie jest tym jedynym, wyjątkowym, niepowtarzalnym itd. poza tym, czas, czas i jeszcze raz czas. z pośpiechu nie ma niczego dobrego!
Nadrobiłem kilka lat Twojego "żywota" (tak, na blogu) i dalej nie ogarniam. Hmmm, mam jednak jedną teorię dotyczącą tego zachowawczego podejścia :) Tak, czy siak trzymam kciuki. :)
A rozmawiałeś z nim o tym, co odczuwasz?
OdpowiedzUsuńpowoli daję do zrozumienia :)
Usuńto nie pierwszy taki przypadek w moim życiu. zazwyczaj jak zaczynałem rozmowę, że za szybko, że zwolnijmy trochę etc to pojawiały się zarzuty, że mi nie zależy, że pewnie poznałem już kogoś innego i zaczynała się jakaś niezrozumiała panika, po której następował dystans. znam te mechanizmy. chcę się jeszcze nacieszyć chwilą, faktem że komuś na mnie zależy (jakkolwiek brzmi to egoistycznie).
a jak wspominałem swego czasu intuicję mam zajebistą i wiem czym skończy się ta rozmowa. a może jakimś cudem, po czasie, i odkryciu się nawzajem jednak owe przetrwa? czas pokaże.
Nękanie- zdecydowanie na nie. Mnie pewnego razu codzienne miłego dnia irytowało po krótkim czasie :D Oby udało się go sprowadzić na dobrą drogę.
OdpowiedzUsuńakurat "dzień dobry" zawsze mnie jarało :) to takie miłe, że ktoś po przebudzeniu życzy Ci dobrego :)
Usuńps jestem w trakcie sprowadzania. ale ja już wiem (o zgrozo) jak to się skończy :/
trudno Ci dogodzić eaR, ciesz się, że coś chwyciło, a nie marudzisz :D:D:D
OdpowiedzUsuńhehehe cieszę się, serio ale nie jestem gotowy na codzienne widzenia, mam też swoje życie i nie chcę go tu i teraz przemeblowywać dla kogoś kto jeszcze na ten moment, nie jest tym jedynym, wyjątkowym, niepowtarzalnym itd. poza tym, czas, czas i jeszcze raz czas. z pośpiechu nie ma niczego dobrego!
Usuńtja... przypomniałeś mi dlaczego porzuciłem randkowanie :P :D
Usuńniczego nie tracisz, serio ;)
UsuńNadrobiłem kilka lat Twojego "żywota" (tak, na blogu) i dalej nie ogarniam. Hmmm, mam jednak jedną teorię dotyczącą tego zachowawczego podejścia :) Tak, czy siak trzymam kciuki. :)
OdpowiedzUsuń